Sprytny marketing Hondy GT

Każdy z nas ma w sobie potrzebę wyróżnienia się z tłumu. Spece od marketingu tylko zacierają ręce na właśnie takich klientów, i nie inaczej jest w przypadku Hondy Civic GT. Honda GT to zasadniczo drapieżny typ R w wersji pięciodrzwiowej. Świetnie pasująca tym, którzy chcą od swojego samochodu funkcjonalności i przestrzeni, ale i sportowego zacięcia. Patrząc z przodu, od razu wpada w oko zmodyfikowany grill, oraz obecność sportowych progów. 17-calowe, przyciemniane alufelgi tylko podkreślają z jakim typem auta mamy do czynienia. Z tyłu, główna różnica to obecność napisu GT pod nazwą modelu.
Wnętrze uraczy nas tym, z czego wprowadzony w 2006 Civic VIII słynie – futuryzm, i jeszcze raz futuryzm. Wbrew temu co twierdzą niektórzy, styl wcale nie jest oklepany czy nudnawy – nadal jest wyróżniający się i odważny. Same zmiany z stosunku do innych wersji są kosmetyczne. Pedały zostały tu wykonane z metalu, a welurowe fotele zyskały skórzane wstawki. Poza tym, jest to nadal stara, dobra Honda Civic. Po zapuszczeniu silnika daje o sobie znać wielka zaleta samochodu – wolnossący silnik benzynowy 1.8 i-VTEC, o mocy 140 KM. Wydaje się być idealnie dopasowany Civika, i działa według tej samej zasady co inne Hondy – uwielbia wysokie obroty. Przyjemność jazdy jest wzmocniona niezawodnie i płynnie działającą, sześciobiegową skrzynią manualną.
Rozpędzenie się do ’setki’ zajmuje nieco mniej niż 9 sekund, a maksymalna prędkość wynosi 205 km/h. Wszystko to przy spalaniu nie przekraczającym 10 litrów na każde 100 km, więc całkiem niewiele jak na takie osiągnięcia. Dostępny jest także Civic GT w wersji 1.4, ale tutaj wyraźnie czuć spadek dynamiki, i nie będzie to satysfakcjonujący wybór dla tych, którzy cenią sobie zwinność i szybkość w pojazdach. Mówiąc wprost, jest to auto, które ucieszy użytkownika, zwłaszcza takiego, który lubi się wyróżnić. Nadal pozostaje kwestia typu GT. Różnic nie ma aż na tyle, aby model w pełni zasłużył na odrębne oznaczenie. Za to wychodzi spryt marketingowców, który, przyznajmy, i tym razem nie zawiódł.

© 2011 – 2015, Dominik Fidor. wszelkie prawa zastrzeżone publikacja z www.proviper.pl

Podobne Artykuły

Komentarze wyłączone.